2010-09-07, 09:04
Strona Główna Witamy | Aktualności | Bieżący numer | Numery archiwalne | Forum | Archiwum wiadomości | Reklama w Magazynie Hokej | Prenumerata | Fotogaleria | Sklep | Kontakt



II Maraton Sierpniowy w Gdańsku
::


Sklep hokejowy w Gdańsku
::


Przejąć momentum
::


33 lata po triumfie nad ZSRR
::


Jak zmienił się hokej
::


Rebel Sport Cup 2010
::


Wyciąg z hokejowych przepisów
::




HOKEJ AMATORSKI



NAJNOWSZA GALERIA:

Zakończenie MŚ w Toruniu (fot. Zbigniew Marzec)  17.04.2009



33 lata po triumfie nad ZSRR

Jedyny taki mecz w historii, czyli jak Polska pokonała Wielkiego Brata ze Wschodu

8 kwietnia minęły 33 lata od historycznego dla polskiego hokeja wydarzenia. W 1976 roku podczas odbywających się w katowickim Spodku mistrzostw świata grupy A nasi hokeiści po raz pierwszy i jak na razie jedyny pokonali rosyjskich hokeistów. W niezapomnianym pojedynku Polacy zwyciężyli 6:4. O tym meczy pisaliśmy już na łamach „Magazynu Hokej”, jednak w obliczu braku spektakularnych sukcesów obecnych reprezentantów pozostaje nam wracać wspomnieniami do tego meczu.
– No tak, to wraca jak bumerang. Człowiek zagrał 150 spotkań w reprezentacji, a i tak wszyscy pytają o ten mecz. Ale tak już będzie zawsze. Chyba, że uda nam się dokopać Rosjanom, ale ja już chyba tego nie dożyję. Mam trochę żal, że z tamtego okresu pamięta się tylko tamten mecz, ale my Polacy lubimy symbole, a tamten sukces po latach stał się właśnie symbolem - uśmiecha się Andrzej Tkacz, który w tamtym meczu strzegł polskiej bramki.
Nasz golkiper, Andrzej Tkacz, dokonywał niewiarygodnych rzeczy, odbierając ochotę do gry napastnikom Sbornej. Wprawdzie czterokrotnie skapitulował, ale po spotkaniu i tak był na ustach całej Polski. Podobnie zresztą jak Wiesław Jobczyk, który w tamtym pojedynku ustrzelił hat-trick. Oprócz naszego supersnajpera na listę strzelców wpisali się także Mieczysław Jaskierewski, który zdobył dwie bramki oraz Ryszard Nowiński. Gracze ZSRR byli w 1976 roku murowanym kandydatem do zwycięstwa w całym turnieju. Dwa miesiące wcześniej zdobyli na Igrzyskach Olimpijskich złoty medal. W Innsbrucku zmierzyli się także z Polską. Skończyło się pogromem 16:1. Statystyka spotkań obu drużyn mówiła wszystko. Do momentu rozegrania meczu w Katowicach przegraliśmy z Rosjanami wszystkie 25 spotkań. Bilans bramkowy tamtych pojedynków był następujący: 31 bramek strzelonych i aż 255 straconych.
Nikt w nas nie wierzył. Nawet telewizja. Relacji z tamtego meczu nie ujęto w ramówce. Taktyka na ten mecz była prosta. Jak najdłużej się nie dać, skupić się na obronie i w miarę możliwości wyprowadzać kontrataki. Pomogli nam rywale, bo ewidentnie nas zlekceważyli. To miał być dla nich sprawdzian przed kolejnymi meczami. Oni wychodząc na lód już wiedzieli, że ten mecz wygrali. Na szczęście dla nas stało się inaczej. Przetrzymaliśmy ich szturm z pierwszych minut, a po kwadransie było już 2:0 dla nas. Do rywali dotarło, że mogą tego meczu nie wygrać chyba dopiero po 34 minutach. Wówczas było już 4:1 dla nas, a do bramki ZSRR wjechał słynny Władysław Tretiak. Z minuty na minutę stawaliśmy się pewniejsi siebie. Świetną partię rozgrywał Wiesiek Jobczyk, który strzelił trzy bramki. Kibice tak się darli, że Spodek [katowicka hala w której rozgrywane były mistrzostwa – przyp. red.] o mały włos nie odleciał. Ich doping niósł nas po wygraną. Nerwówka była do końca, ale ostatecznie się udało – dodaje Tkacz, skromnie nie wspominając o fakcie, że gdyby nie on w bramce, to pewnie Polacy tego meczu by nie wygrali.
Oprócz Jobczyka to właśnie Tkacz był największym bohaterem tamtego meczu. Niewiele jednak zabrakło, a zawodnika GKS Katowice zabrakłoby w składzie na to spotkanie.
– Wracałem z zajęć na AWF. Przed hotelem, gdzie mieszkała reprezentacja zostałem zatrzymany przez grupę esbeków. Nie rozpoznali mnie i wrzucili do samochodu. Oberwałem dość mocno, na dokładkę dostałem gazem po oczach. Dopiero wyższy rangą oficer wyjaśnił całą sytuację – wspomina tamte wydarzenia Tkacz.
Po chwili dodaje, że mimo zwycięstwa z starciu z ZSRR nie uważa, aby tamten mecz był w jego wykonaniu najlepszym w karierze.
Grałem wówczas dobrze, no powiedzmy, że bardzo dobrze, ale o wiele lepiej prezentowałem się w na przykład w starciu ze Szwecją. Wprawdzie przegraliśmy, ale obroniłem aż 69 strzałów. W tamtym okresie pokonaliśmy przecież Amerykanów w 1975 roku i zajęliśmy piąte miejsce na Mistrzostwach Świata grupy A, ale mało kto dziś o tym pamięta. Wolimy wspominać zwycięstwo nas Rosjanami i tak już pewnie zostanie. Dla kibiców to był wróg. My tak hokeistów z kraju Rad nie traktowaliśmy. To byli koledzy z tafli, których podziwialiśmy – podkreśla Tkacz
Andrzej Tkacz ośmiokrotnie bronił biało-czerwonych barw na mistrzostwach świata [cztery razy grupy A i cztery razy grupy B – przyp. red.]. W nagrodę ze zwycięstwo Tkacz podobnie jak koledzy z drużyny otrzymał od władz partyjnych po zegarku marki Tissot. Mogli dostać po talonie na malucha. Warunkiem było jednak utrzymanie drużyny w elicie, a to polskiej reprezentacji mimo pokonania ZSRR się nie udało. Dzień po triumfie nad Rosjanami ulegli 0:12 Czechosłowakom, a czarę goryczy przelała porażka w ostatnim meczu z RFN. Gol stracony na 21 sekund przed końcem sprawił, że Polska spadła z grupy A.
Nikt nie miał nam jednak tego za złe. Liczyło się, że dokopaliśmy „ruskim” – wspomina z uśmiechem Tkacz
Po zakończeniu kariery zawodniczej pogromcy ZSRR nie odeszli od hokeja. Andrzej Tkacz Wykładał także na katowickiej AWF. Był między innymi trenerem reprezentacji Polski, pracował w Austrii i Niemczech, a także sosnowieckim SMS. Prowadził GKS Katowice, Polonią Bytom, a niedawno awansował z Unią Oświęcim do hokejowej ekstraligi.
Wiesław Jobczyk, kolejny bohater tamtego spotkania po zakończeniu kariery został biznesmenem. Mieszka w Katowicach, prowadzi firmę importującą armaturę przemysłową. Od czasu do czasu wyjeżdża na lód z drużynami oldbojów. Często komentuje mecze ligowe jak i reprezentacyjne. Dzięki wyczynowi w meczu z ZSRR na stałe zapisał się w historii światowego hokeja.
Taktyka była prosta. Gramy z kontry, bronimy się całą drużyną. Doskonale zdawaliśmy sobie sprawę z ich siły uderzeniowej. Mieliśmy za zdanie nie dać im się rozkręcić. Każdy z nas pamiętał o sromotnej porażce w starciu, do którego doszło na IO. No i jakoś cudem udawało nam się ich powstrzymywać, do tego strzelaliśmy bramki. Widać było, że rywale byli zaskoczeni takim obrotem sprawy. Spodziewali się łatwego zwycięstwa, a tutaj proszę, Polacy im się postawili. Do bramki wszedł rezerwowy Sidelnikow, zamiast gwiazdy hokeja radzieckiego i światowego – Władysław Tretiak. To lekceważenie nas srogo się na nich zemściło. Rezerwowy puścił cztery gole. Dopiero wtedy na lód wyjechał Tretiak. Po pierwszej tercji było 2:0 dla Polski, w drugiej 3:2. Najlepiej pamiętam decydującego gola, strzelonego pod koniec trzeciej tercji, na około 1,5 minuty przed końcem. Uderzyłem z klepki, będąc 2 metry od niebieskiej linii. Zauważyłem, że obrońca stał na linii strzału. Tak pokonałem słynnego Tretiaka. Było 6:3. Kiedy uwierzyłem, że możemy ich pokonać? Tak naprawdę to chyba dopiero wtedy, gdy mecz się skończył (śmiech). Nie mam wątpliwości, że na 20 spotkań byliśmy w stanie pokonać ich raz. Akurat taki mecz miał miejsce podczas mistrzostw świata. Czy kiedyś dojdzie do powtórki. Na razie nie ma na to co liczyć – wspomina Jobczyk

Polskę w historycznym turnieju reprezentowali: Robert Góralczyk, Karol Żurek, Wiesław Jobczyk, Andrzej Zabawa (wszyscy Baildon Katowice), Andrzej Tkacz, Henryk Gruth, Kordian Jajszczok, Andrzej Szczepaniec, Marek Marcińczak (wszyscy GKS Katowice), Jerzy Potz, Józef Stefaniak, Ryszard Nowiński, Zdzisław Włodarczyk, Stanisław Szewczyk (wszyscy ŁKS Łódź), Walenty Ziętara, Mieczysław Jaskierski, Stefan Chowaniec (wszyscy Podhale Nowy Targ), Leszek Kokoszka (Legia Warszawa), Henryk Pytel (Zagłębie Sosnowiec), Henryk Wojtynek (Naprzód Janów). Trenerami polskiej reprezentacji byli Józef Kurek i Emil Nikodemowicz.

Krzysztof Polaczkiewicz



W numerze:










Aktualności:


2010-03-08 | Hokejowe Orły 2010

Ruszyła pierwsza edycja plebiscytu "Hokejowe Orły" organizowanego przez Polski Związek Hokeja na Lodzie. Serdecznie zapraszamy do udziału i oddanie głosów na swoich faworytów.
Głosy należy oddawać na stronie www.pzhl.org.pl w zakładce PLEBISCYTY
Patronat nad plebiscytem objął "Magazyn Hokej"

2009-07-21 | Zmiana siedziby redakcji

Od 1 sierpnia 2009 r. następuje zmiana siedziby naszej firmy i jednocześnie redakcji Magazynu Hokej. Przeprowadzka związana jest z otwarciem, przez naszą firmę, sklepu ze sprzętem hokejowym.
Adres redakcji i sklepu hokjowego to:

Media Team Sp. z o.o.
ul. Elizy Orzeszkowej 2
(obok przychodni Lux Med)
80-208 Gdańsk
tel. 058 340 39 50
faks 058 341 88 72
kom 691 60 50 56

2009-03-15 | Artykuł w CKM | współtworzony przez Magazyn Hokej

W marcowym wydaniu CKM ukazał się artykuł "Lodołamacze", który opowiada o twardej, męskiej grze - hokeju. Autor skupił się na bójkach i ostrych starciach. Do tworzenia tego artykułu zaprosił naszą redakcję. Zapraszam do lektury









NB
Polski Serwis o Tematyce Hokejowej. O Hokeju… z klasš!
Hokej24.pl - o hokeju wiemy wszystko


Hokej.net

(c)2007 MEDIA TEAM Sp. z o.o., ul. Chodowieckiego 5, 80-208 Gdańsk, tel. 58 340 39 50, fax 58 341 88 72